5 lut 2017

COZY DAY



Tak, żyję i mam się bardzo dobrze. Tyle w temacie ;)

Stęskniłam się za blogowaniem i właśnie z tej małej tęsknoty powstał obecny post. Te zdjęcia to autentycznie wycinek mojego dzisiejszego dnia. Na twarzy gruba warstwa kremu nawilżającego, zero makijażu, na włosach olejek, a na nogach dresy i w takiej oto domowej wersji możecie mnie dziś zobaczyć na blogu. Był to taki nagły przypływ natchnienia, by się do was odezwać. Stąd też nie przejmowałam się, by wysilić się nieco bardziej z lepszymi zdjęciami. 



Jak się miewacie? Z chęcią posłuchałabym, co u Was, bo ciężko mi cokolwiek napisać o moim życiu po takim czasie. Nawet nie wiem, od którego punktu miałabym zacząć. Myślę, że blog zszedł na dalszy plan w maturalnej klasie, ale to nie znaczy, że nie będę tu czasem zaglądać. Powrócę w pełni, gdy będę mieć egzaminy za sobą, a teraz dzielę czas między naukę i najbliższe mi osoby. Wybieram świat realny, a nie internetowy. Doceniam zatem prawdziwe rozmowy i spotkania bardziej niż kiedykolwiek, ale co więcej, będę Wam tu mówić? Cholernie dużo się działo i cały czas się dzieje zresztą. Dobre rzeczy, złe rzeczy- wszystko jedno. W końcu, gdy jest nam zbyt dobrze, to nie ma rozwoju, a kto chciałby stać w miejscu? 

Planuję jeszcze niedługo pojawić się z jakimiś bardziej profesjonalnymi zdjęciami, bo mimo wszystko nadal uwielbiam, gdy zdjęcia są super jakości. Nie jestem jednak pewna, czy w najnowszych postach będę otwierać się przed Wami tak mocno, jak kiedyś. Trochę się zmieniłam i wydaję mi się, że całą energię zużywam na życie, tym co teraz. Nie mam czasu na opisywanie tutaj tych wszystkich wspaniałych momentów, które są w moim życiu :) 






Btw. to jeden z moich ulubionych sweterków :) Tu macie - link

5 gru 2016

2017 CALENDAR + GIVEAWAY



Dobra organizacja to podstawa, a już w szczególności w klasie maturalnej. Nigdy nie byłam wielkim fanem uporządkowywania wszystkiego, co możliwe, ale są rzeczy, które moim zdaniem tego wymagają. Do nich należą, m.in. sprawy szkolne i w moim przypadku blogowe. Wbrew pozorom nie jest tak łatwo znaleźć czas na bloga, gdy na okrągło trzeba mieć pod kontrolą szkołę. O ile z organizacją czasu na naukę nie mam problemu, o tyle gorzej jest z pisaniem postów na bloga. Pomimo to wychodzę z założenia, że wszystkiego można się nauczyć i nie zamierzam w tej kwestii zawalić. Stąd też chciałam pokazać Wam kalendarz i planer, które mam nadzieję, pomogą mi w tym. Kalendarz na 2017 rok ma cudowny design, wystarczy zajrzeć do środka, a już można się zakochać, bo wiele stron jest ślicznie i kreatywnie zaprojektowanych. 








W związku z tym, że święta zbliżają się wielkimi krokami, pomyślałam, że super byłoby tak jak w zeszłym roku zorganizować mały giveaway. Skontaktowałam się z firmą Nunuco Design, której wiele produktów pokazywałam na blogu i które zresztą z całego serca uwielbiam, i wspólnie ustaliliśmy, że jedna osoba będzie miała szansę wygrać kupon wartości 30€. 






Kupon ten możecie wykorzystać na dowolny produkt ze strony https://www.nunucodesign.com. Tak od siebie mogę powiedzieć, że najbardziej ze wszystkich rzeczy, które miałam, podobały mi się obudowy na telefon, których zdjęcie zresztą umieszczę Wam poniżej.



ZASADY GIVEAWAY:
  1. Warunkiem udziału jest bycie obserwatorem mojego bloga i zostawienie komentarza pod tym postem. 
  2. W komentarzu powinien znaleźć się Wasz email oraz odpowiedź na pytanie "Co jest dla Was najważniejsze w święta Bożego Narodzenia?". 
  3. Komentarze anonimowe także są ważne (muszą tylko zawierać wymagane punkty).
  4. Konkurs trwa od 5 do 17 grudnia 2016 roku do godz. 22. 
  5. Nagrodą jest kupon o wartości 30 euro na dowolne produkty ze strony www.nunucodesign.com.
  6. Fundatorem nagród jest firma Nunuco Design, a organizatorem konkursu jestem ja- Daria Piotrowska.
  7. Wyniki odbędą się na zasadzie losowania, a ze zwycięzcą skontaktuję się mailowo. Oficjalne wyniki będą także umieszczone w jednym z postów.


Zachęcam do brania udziału, bo jak widzicie zasady są banalne, a nagroda naprawdę świetna! :)








20 lis 2016

SUNNY | ZAFUL



Uwielbiam piękne, słoneczne dni. W zeszłym tygodniu, gdy robiłam te zdjęcia, było prześlicznie. W tę niedzielę pogoda ponownie umiliła mój dzień, choć zbyt wiele okazji nie miałam, by ją wykorzystać, bo mój organizm zbuntował się i poza kanapą z kocem nie miałam siły na wiele. Rzadko zdarzają mi się takie weekendy, gdzie mam czas na oglądanie filmów, ale gdy jest się osłabionym, to nie ma się większego wyboru (no może jeszcze dla urozmaicenia lektura do czytania). Nie narzekam, odpoczęłam i mam nadzieję, że zebrałam trochę więcej sił na nadchodzący tydzień, bo czekają nas próbne matury. W ogóle w ostatni piątek miałam okazję na chwilę refleksji i uświadomiłam sobie, że jestem naprawdę szczęściarą, bo mam wszystko- rodzinę, zdrowie, otaczają mnie cudowni ludzie, rozwijam się w dobrym kierunku i jednocześnie nie brakuje mi niczego pod względem materialnym. A jednak mnie samą i pewnie moich najbliższych męczy ciągłe narzekanie na to, ile rzeczy mam na głowie. Przysłania mi to obraz szczęścia, które mam i które naprawdę doceniam. Nie chcę tym zatruwać otoczenia. Chciałabym nauczyć się zachować te wszystkie moje uwagi dla siebie. Może nie będzie to tak trudne, patrząc na to, że z natury jestem cicha? Będę próbować.









Poza tym myślę, że póki jeszcze mam resztkę czasu, który pozostał mi po tak spokojnym weekendzie (wyciszyłam się jak nigdy), wykorzystam go na czytanie książki. Bez presji, bez niczego. Tymczasem Wam życzę udanego tygodnia i wybaczcie te zamknięte oczy na większości zdjęć, ale tak się niestety fotografuje w pełnym słońcu. Coś za coś :)
Daria


12 lis 2016

SWEET NOVEMBER



Kiedy patrzę na dzisiejsze zdjęcia, widzę polską złotą jesień. Jakie szczęście, że udało mi się ją uchwycić, jeszcze zanim pospadały wszystkie liście! Nie wiem jak Wy, ale ja lubiłam patrzeć na ten szybko zmieniający się krajobraz. Budził pozytywne uczucia.
  




Pisząc dzisiejszego posta, odczuwam jakąś wewnętrzną potrzebę podzielenia się z Wami swoim życiem i tym, co u mnie. Czy tylko ja mam wrażenie, że długo tego nie robiłam? Ostatnio wszystko wokół mnie tak pędzi, że po prostu sama staram się zwolnić. Każdego dnia lista rzeczy do zrobienia się powiększa, a gdy zrobię, co trzeba, zawsze jest coś, czym można by było się zająć. Stąd też zaczęłam doceniać każdą wolną chwilę i już nie zdarza mi się zbyt często być mistrzynią w marnowaniu czasu, choć wiadomo, są też i takie dni (czyt. wczoraj, kiedy miał być ten post opublikowany). Dużo bardziej się zorganizowałam i ułatwia mi to znacznie życie, gdy w tym wszystkim nadal znajduję dużo czasu dla siebie i dla przyjaciół. Właśnie, nie mogłabym nie wspomnieć o ostatnim weekendzie, który spędziliśmy z ludźmi z oazy w Grudziądzu. Przez 3 dni działo się wiele, emocje zwyczajnie puściły, a każda nowo poznana osoba trzeciego dnia już nie była obca. Nie mówiąc już o tym, że stopień zażyłości między osobami znanymi wcześniej wzrósł do poziomu niemal rodziny. Doświadczyłam tam tyle nowych rzeczy, wiele widziałam po raz pierwszy i do tak wielu chciałabym w tej chwili wrócić. To, co się działo w Grudziądzu, zostaje w Grudziądzu i nadal jest objęte tajemnicą, którą w pełnym stopniu jestem w stanie podzielić się tylko z bliskimi mi osobami.





Mówiłam też, że marmurkowy wzór zagości jeszcze nie raz na moim blogu i dotrzymuję słowa. Ten śliczny portfel również jest ze strony Nunuco Design i jest świetny do trzymania wszystkich kart, banknotów itp. Na drobne niestety nie ma miejsca, ale przynajmniej wtedy nie wydaje się pieniędzy na głupoty haha.





Trzymajcie się,
Daria

4 lis 2016

MAKE UP BAG || HAUL



Kiedy podjęłam decyzję o powrocie do blogowania, zdecydowałam się także na urozmaicenie treści, które się tu pojawiają. Pomimo że kocham tworzyć i pisać posty typowo lifestyle, to chciałabym od czasu do czasu wstawiać tutaj coś nieco odmiennego.  Stąd też dzisiaj przychodzę do Was z nowościami kosmetycznymi, które znalazły się w mojej kosmetyczce w ciągu ostatnich miesięcy. Przy okazji zdradzę Wam, że część z tych kosmetyków dostałam na urodziny od przyjaciół- za co jestem ogromnie wdzięczna!





make up bag - Nunuco Design (click)

Nie chcę w dzisiejszym poście zagłębiać się w recenzje tych produktów. Aż tak mnie nie pasjonuje opisywanie, jak bardzo jestem zadowolona z tego i z tego. Choć oczywiste jest chyba, że większość tych kosmetyków przypadła mi bardzo do gustu (a niektóre wręcz uwielbiam!), bo w innym razie nie pokazałabym ich tutaj. Prawie każdy produkt mogę z czystym sumieniem Wam polecić. No może poza olejkiem termoochronnym do włosów, bo jest to zupełnie świeży nabytek i nie miałam jeszcze okazji go przetestować. A będąc w temacie włosów, to tak skromnie dodam, że warty Waszej uwagi z pewnością jest szampon z Yves Rocher, który nie zawiera SLS, więc nie niszczy włosów, a bardzo dobrze myje i to taki pewny produkt, do którego będę wracać. Na tym zakończę ten temat, bo do blogerek kosmetycznych zdecydowanie nie należę i nie będę należeć, ale jeśli interesuje Was jakiś konkretny produkt z tych, które tutaj widzicie, to nie bójcie się zostawić zapytania w komentarzu, a ja Wam odpowiem z miłą chęcią! Anonimowe komentarze też są włączone. 



Z drugiej strony chciałabym Wam polecić serdecznie tę kosmetyczkę, która jest ze strony www.nunucodesign.com (klik). Miałam przyjemność przekonać się o świetnej jakości wielu produktów z tej strony i jeszcze nigdy się nie zawiodłam, a zwłaszcza na tej kosmetyczce, która z pewnością będzie mi służyć na długie lata. Zresztą spójrzcie tylko na ten piękny, marmurkowy wzór! Zapewniam Was, że to niejedyna rzecz w tym wzorze, którą jeszcze zobaczycie tu na blogu.

Do zobaczenia za tydzień!
Daria


28 paź 2016

I'm 18 now



Wciąż nie mogę uwierzyć, że niecały miesiąc temu skończyłam 18 lat. Jeszcze pamiętam, jak kiedyś panicznie bałam się tego dnia, bo nie czułam się wcale a wcale dorosła. Od tego czasu nic się nie zmieniło w tej kwestii, bo nadal wydaję mi się, że jestem po prostu dzieciakiem. Jednakże im bliżej było do dnia moich urodzin, tym bardziej nie mogłam się doczekać. I było warto! Spędziłam swoje urodziny dokładnie tak, jak chciałam je spędzić. Nie było dużej imprezy, hucznej zabawy i masy gości. Nigdy nie marzyło mi się coś takiego. Chciałam, żeby było kameralnie i skromnie. Wszystko się idealnie udało i ogromnie jestem wdzięczna moim rodzicom, bo cała organizacja imprezy rodzinnej kosztowała bardzo, bardzo dużo wysiłku z ich strony. Tyle czasu, ile oni spędzili przez 3 dni w kuchni, to ja przez kilka miesięcy tam nie spędziłam. Ich starania się opłaciły, bo większość potraw była domowej roboty, a jedyne, co zamawialiśmy to ciasta. Najbardziej z tego wszystkiego moje serce skradł tort malinowy, który też nie był tym takim typowym kupnym z cukierni, ale był robiony w domu. Powiem szczerze- lepszego do tej pory nie jadłam! W kwestii jedzenia w ogóle wszystko się super udało, bo nawet goście mówili, że potraw było jak na weselu, a po tym, ile tego zostało, to mieliśmy zapasy na dobry tydzień (włącznie z obiadem na każdy dzień haha). Jednakże 18-nastka rodzinna to nie wszystko, co przygotował dla mnie październik. Swoje urodziny świętowałam także z przyjaciółmi i mogę stwierdzić, że w większości obchodzenie urodzin równa się u nas z jedzeniem, bo: dwukrotnie byłam w mieście na urodzinowym obiadku, z kolei w szkole z dziewczynami jadłyśmy tort, a po 18-nastce rodzinnej nadszedł czas na poprawkę z dnia poprzedniego i wspólną kolację (tym razem z przyjaciółmi). Jestem pewna, że cała ta ilość jedzenia odbije się na mojej wadze, ale kto by się tym przejmował. W końcu tylko raz w życiu świętuje się taki wiek! Zależało mi też bardzo, żeby jeszcze odwiedzić koniecznie moją ukochaną babcię, która nie mogła się pojawić na rodzinnej uroczystości. Dostałam od niej taki przepiękny prezent i to jeszcze tak bezcenny. Dała mi m.in. swoją obrączkę, która przeżyła prawie 60 lat, a w tym 55 lat małżeństwa i to aż do śmierci. Łzy napływają mi do oczu za każdym razem, jak na nią patrzę. Jest dla mnie tak niesamowicie cenna, bo jest dowodem, że prawdziwa miłość trwa, aż po grób. 


Część z Was może się pytać: czy coś się zmienia, gdy kończy się 18 lat? Z mojej perspektywy otwiera się nam dużo nowych możliwości, do których wcześniej nie mieliśmy prawa. Można być już dawcą krwi lub szpiku, oświadczenie woli na oddanie swoich narządów po śmierci staje się ważne. Takie rzeczy, które zawsze gdzieś się miało w podświadomości, są już możliwe. Nasz głos staje się znaczący w wyborach. Świadomość, że mimo wszystko ma się jakiś mały wpływ na kształtowanie naszego kraju, jest naprawdę świetna- przynajmniej w moim przypadku i jakoś cieszą mnie nawet te małe drobnostki z bycia pełnoletnim.


Stworzyłam też taki mały mix zdjęć z okresu moich urodzin. Nie są one z jednego dnia, lecz z kilku, ponieważ jak już wspominałam, świętowanie 18-nastki rozciągnęło się na dobre 2 tygodnie w czasie. Żałuję tylko, że był to znowu okres, w którym odpuściłam sobie bloga, a tym samym fotografię i nie uwieczniłam nic z tego na zdjęciach z aparatu. Pomimo to najlepsze wspomnienia i tak zostaną w sercu, a to tylko ich mały ślad, którym dzielę się z Wami. 




Do zobaczenia niedługo!
Daria





23 paź 2016

Back to blogging | ZAFUL



2 miesiące... Widocznie tyle czasu potrzebowałam na powrót. Skąd ta przerwa? Sama chciałabym wiedzieć. W ostatnim czasie nie było dnia, w którym nie myślałabym, jak tu wrócić. Tak bardzo, bardzo tęskniłam! I wreszcie jestem po dwóch miesiącach. Pewnie wyszłam już z jakiejkolwiek wprawy w robieniu zdjęć i składaniu pojedynczych zdań w całość, ale postaram się to szybko nadrobić i wrócić do tego, co było. Jak zawsze, gdy wracam, to uświadamiam sobie, jaka głupia byłam, że to wszystko zostawiłam. Jednakże chyba miałam powody. Klasa maturalna na biol-chemie to ciągły brak czasu dla siebie. Potrzebowałam się z tym jakoś uporać i zwłaszcza teraz jest dużo łatwiej, gdy pogoda za oknem nie sprzyja już spotkaniom ze znajomymi. Jeszcze we wrześniu spędzałam dużo czasu poza domem, często brałam deskę i zwyczajnie wychodziłam się przejechać. Teraz pogoda mnie trochę przymusza do skupienia się na maturze itd. Gdyby było nieco cieplej, to pewnie nie wysiedziałabym w domu, więc na dłuższą metę wyjdzie mi to na dobre. Zresztą jak widać, już mi to wychodzi na plus, bo piszę dla Was tego posta, co wiążę się z tym, że faktycznie mam czas dla siebie. Nieprzypadkowo jest to niedziela, bo moje postanowienie od wakacji realizuję co tydzień i ten jeden jedyny dzień w tygodniu nie zaglądam do książek wcale, nie uczę się, a tylko odpoczywam. Czy muszę mówić ponownie, jak bardzo kocham ten dzień? Jednocześnie w przeciągu tych dwóch miesięcy tyle dobrych rzeczy się po drodze wydarzyło! W połowie września byłam we Włoszech na tydzień i zbierałam się, i zbierałam, żeby podzielić się z Wami przeżyciami z tego wyjazdu, ale jakoś nie umiałam. Może któregoś ponurego, listopadowego wieczoru umilę Wam czas zdjęciami z ciepłej Italii (taki mały throwback). Z kolei 5 października skończyłam wreszcie 18 lat! W następnym poście opowiem Wam o tym więcej. Dziś właściwie przychodzę do Was tylko ze słowem 'przepraszam' na ustach. Nie chcę zagłębiać się dalej w przeszłość. Nie lubię wracać do starych spraw, teraźniejszość jest dużo, dużo ciekawsza!





bomberka- Zaful (click) /  zegarek- Bonprix (click)


Widzimy się w kolejnym poście za tydzień, trzymajcie się!
Daria